Poczwórny sens

Tyle minęło mnie opisów. Nie oznacza to, że nie istnieją we mnie. Oznacza to tylko, że nie mogę wyzwolić ich pieczątki i przypomnieć sobie tych chwil, żywo przeżyć na nowo. Te zapiski są albowiem dla mnie. Dla Bliskich też. Ale tak naprawdę jedynie ja znam ich czasami poczwórny sens. Im dalej tym mniej tych sensów, tym prościej widać schemat mojego życia i jego zapętleń.

Na palcu siadła mi ważka. Ironii igraszka

Próbuję kochać i żyć miłością. Która jest ponad wszystko. Poszukiwania jej w przejawach świata przynoszą małe radości. Głupotą z mojej strony byłoby drapanie w ranie serca, a jednak swędzi. Podrywam ten strup. Nie daję się niczemu zabliźnić.

Każdy żyje swoim życiem. Każdy ma pogoń, smutek, pęd i choroby. Bliscy daleczą. Boli.

W życiu przyklejamy się do obiektów uczuć. Wszystkim. Skojarzeniami, słowami, tendencjami, muzyką; pielęgnujemy w sobie ten obiekt wygładzając jego braki, małostki, płaskość. Nadajemy takiej osobie swojego sensu.

I tak potrzeba miłości, zgoda i kompromis trwa. Czasami całe życie. Czasami trzydzieści lat.

A później już nie ma o czym mówić. Wypłakane łzy wracają falą. Każde słowo boli.

Co można stworzyć z popiołu?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s