Złote Gody Sedna

Elżunia i Cześ. Najpierw chodzili razem do szkoły. Potem rozjechali się na szkołę średnią. Później były szkoły podyplomowe, wojsko, Ameryka, podbój świata i powrót. I dopiero tutaj na nowo poznała Ich ciocia Hania. Moja Mama Chrzestna. To oddalenie wspomogło odnalezienie się na nowo. Jak klasyczna historia Pielgrzyma.

Wspierali się przez całe życie. To było takie normalne zobaczyć Ich razem. Razem pracowali, razem gotowali, razem piekli, razem pomagali innym, razem wypoczywali, jeżeli tylko mogli.

Nazywaliśmy Ich Franciszkami, gdyż zawsze obok, podwójnie. Sądziłam że tak powinno wyglądać małżeństwo, rozumieć siebie, schodzić sobie z drogi, wspierać wtedy kiedy trzeba, doceniać swoją odmienność. I wybaczać. Przemilczać wybuchy. Rozumieć wypady. Sądziłam, że tak to wygląda. Można mieć temperament mojej mamy, ale i cierpliwość i dystans mojego taty. I to się sumuje, pozostaje taka zwyczajna normalna ludzka miłość. Która trwa, cierpliwa jest i współweseli się w prawdzie. Że godność pozostaje. Że droga do kościoła zawsze wyprowadza z tarapatów. Że odwiedza się zmarłych bliskich na pobliskim cmentarzu i to daje czas na spacer, na dystans, na inne sprawy.

Pokazywali mi też jak tłumaczyć sobie małe śmiesznostki. To jest trwanie obok, które wydawało się takie zwyczajne i ono najbardziej zapadło mi w serce.

Odnalezienie się w innych pracach po opuszczeniu przez nas gniazda. Mama w Legionie, tato w oceanie internetu.

Ale nadal sobie pomagają: czytają swoje teksty, sugerują zmiany, pieką, wspierają się przy chorobach, załatwieniach, decyzjach. I choć wydaje się czasem, że pozostali po części dziećmi, którymi byli – są także w pełni dojrzałymi dorosłymi, świadomymi swoich braków, bezwarunkowo wspierającymi swoich bliskich. Pomimo walczącego ze zmęczeniem ciała zawsze gotowi pomagać i omadlać tak bardzo potrzebne łaski.

Takimi ich więc widzę: być może z dystansu, być może przez okienko telefonu, być może oderwanych, ale w oddaleniu właśnie widzę Ich Sedno: trwanie w złocie, na pięciu dekadach. To prawdziwie złote gody.

Jak chciałabym Was mocno uściskać i po ludzku poczuć!

Życzę Wam Kochani spokoju w sercach, wiary, nadziei i miłości, bo najważniejsza jest miłość. I wspólnego czasu. Jesteście dla nas wzorem. Tak dobrze jest być Waszą córką!

7 uwag do wpisu “Złote Gody Sedna

  1. Córciu kochana… Tak wiele zrobiłaś mimo fizycznego oddalenia, że z nawet trudno wyliczyć wszystkie przedsięwzięcia. Bez Twoich starań uroczystość byłby prawie niezauważona. Teraz właśnie odkryłem ten tekst i dotarło do mnie, że w tym tekście dałaś nam dużo więcej niż sądziłem. Obraz rodziców nakreślony oczami dorosłych dzieci jest nie do przecenienia . Dziękuję Ci za ten opis. Będę do niego wracał, a teraz po prostu go udostępnię. Razem stworzymy zupełnie nową jakość obrazu naszych relacji. Dziękuję

    Polubienie

    • Tatuniu. Proszę bardzo. To dla mnie jak terapia na wszystko. To pisanie. I pewnie go rozbuduję. Wiem, że czekają nas w tym roku Wasze jubileusze. A Ewa przeczytała go tak pięknie, że do mnie dotarł i inną drogą. Krąg serdeczny. Przytulam Was Oboje. Słowami!

      Polubione przez 1 osoba

  2. Po prostu wspaniali ludzie, Twoi rodzice, Małgosiu. Poznałam ich osobiście. I jak to ja, zagoniona, ciagle w biegu, krótkie wizyty, ale mam świadomość ogromnej serdeczności państwa Brudków, ich niezmierzonej energii i sympatii.
    Z pewnością wrócę znowu w progi domu Twojego dzieciństwa., Małgosiu. ❤️

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s