Książki w nas. Habent sua fata libelli

Ten moment gdy sens dniu nadaje dotyk. Dniu Książki. Ustanowionemu. Omówionemu. Ustalonemu.

Nadjechał z daleka mecenas z biblioteką organizacji starej jak my. Sokolstwa. Siedemdziesiąt dwa pudła. Niektóre zawierajace zwyczajne lustra wszystkich emigracyjnych kolekcji. Niektóre miłe zdziwienia. Nie otwierany od nowości katalog wystawy światowej 1939. Z niewinną okładką. Radosne odkrycie.

W kolejnym pudle wraca do domu Mieczysław Haiman.

Nareszcie czytam wstęp. Dotykam stron. Okładki. Są atłasowe. A słowa pasują.

Wzruszenie na bocznej uliczce, w oczekiwaniu na pomocników. Oprzeć się musiałam o kosz. Zakręciło mi się w głowie.

Dwie godziny wcześniej i wczoraj rozmawiałam o Nim. Małgonia usiłowała ożywić Jego fotografię. A On uśmiechnął się do mnie Swoimi słowami.

I jak nie wierzyć w anioły? Zapamiętam ten słoneczny moment. I dotyk słowem.

I uśmiech, gdyż nawet nie zaskoczył mnie, że dzięki Małgosi także się do mnie uśmiechnął. Dziękuję za otuchę Panie Mieciu!

#mieczysławhaiman #bookday #sokolstwo #polishfalconsinamerica #books

2 uwagi do wpisu “Książki w nas. Habent sua fata libelli

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s