Święto w nas

Życzenia na dobry przyszły rok. Ten mijający, który wydawał się bardzo stabilny – był trudny, ale i zarazem bardzo klarujący. Pokazał, co w nas tkwi, pokazał kogo mamy blisko; pokazał, jak traktujemy rzeczy i siebie nawzajem. Zamieszał, ale i uładził nasze zmieszane myśli. Wielu ludzi odeszło od nas wirtualnie i realnie. To był rok amplitud. Pora zmian. Okazało się, że mamy do siebie wiele elektronicznych dróg, zwyczajnych też, ale nie zawsze chcemy je podejmować, gdyż wytłumaczenie się znajdzie. Warto stawać w prawdzie o sobie samych. Chodzić, poznawać nabliższych i najbliższe otoczenie, sięgać po stare ulubione czynności, porządkować swój świat i doceniać, pozwalać naturze oddychać.

Chłopcy w gościnnym domu Maryni

Dziękuję za tyle dobra każdego dnia, za obudzenie ogrodu bez toksyn, za delikatność słuchania, za tęsknotę za normalnością, za prawdę bycia obok, za chęci, filmy, witaminy, wsparcie w chorobie, sekundowanie. Za to, że byliście obok, aby po prostu przy mnie posiedzieć w ciszy. Za to, że przysyłaliście mi muzykę, na jakiej potrafiłam się oprzeć, znajdowaliście słowa i radość nawet w małych gestach. Za opiekę przy kupnie samochodu, wyborze lekarza. Za to, że cieszycie się z kontaktu, z rozmowy, z wiersza, zdjęcia i zwykłego spaceru.

Katastrofy tego roku skrystalizowały we mnie: mnie. I pozostaje szlifować, odczulać, ruszać, leczyć. A najważniejszy jest nasz wspólny czas i miłość.

Czekam

Piątek. Zapowiadał się jako ostatni dzień w pracy w tym roku. Pora go zamknąć. Musi przyjść nowe i inne. Przyzwyczaję się do tego, jak do nowych szkieł w nowych oprawkach. Stopniowo.

Wszystko podobne – a jednak odmienne. Gusta. Kolory. Kształty. I powroty do siebie sprzed lat. Do tekstów odległych, lektur odłożonych na później, pisania rozpoczętego, nauki śpiewu drugim głosem. Do trudnej sztuki oddychania przeponą. Do dna. Adwent. Pora rorat.

Pora ciastek przez maszynkę, lepienia uszek, pieczenia mięs, kręcenia maku. Pora łańcuchów na szydełku i stroików. Pora kalendarzy i dobierania książek do ich czytelników. Wypisywania dedykacji. Cieszenia się z rozmów, śpiewania, bliskości. Nawet tej oddzielonej ekranem i powietrzem w wypełnionym głosem Bliskich wnętrzu samochodu.

Pora spacerów z widokiem na własny oddech. Pora kominka. Zadawania pytań, słuchania, cichej prawdy.

Czekam

Adwent z Arkiem

Dziś mija miesiąc – a ja wciąż zbieram wspomnienia, żeby pożegnać Przyjaciela, Sąsiada, a z Nim część mojego bogoryjskiego dzieciństwa. 1 listopada odszedł od nas nagle Arek Wójtowicz, leśnik, mąż, ojciec, syn, brat, przyjaciel, sąsiad. Był częścią mojej Bogorii na Jędrusiów.

Nie czuć było upływu czasu przy powrotach i rozmowach. Był, po prostu był. Taki Konstans. Zwykle rozmowy z Bliskimi zahaczały i o Niego. Pamięć wspólnych lektur i szczególnego zaznaczania słów, Wąwozu Ognisk i ratunku dla mojej nogi, pogoni ze mną na rękach, rajdowej trasy syrenką na pogotowie. Później traktowanie gipsu, pożyczanie roweru, wyprawy na głębiny, do Złotych Piasków w wąwozie. Wspominki Placu Jerzyka, asfaltu, jazd rowerowych „do zakrętu”. Zabaw w podchody, chowanego, budowania tam na Korzennej, hodowli kijanek, skarbców, zabaw w dom, fortów w górze piasku, wynajdywania kolorowych miedzianych drucików u Pana Tadka. I rozpłaszczanie złotówek na torach. I leżenie z uszami przy nich w oczekiwaniu na echo ciuchci. I nasze domy o siebie wsparte.

I jeszcze kościół, poza tym harcerstwo, wyjazdy na obozy, zbieranie grzybów i jeżyn, śpiewy na placu, papierówki. Wymienianie się psami, kotami, pamiętny królik.

I wspólne dojazdy autobusami do szkoły w Staszowie. I rola w kabarecie, która przyniosła Arkowi przydomek Kamizel. Moje dzieciństwo i wczesna młodość ma także Twoją buzię.

Zamyka się razem z Tobą Arku ta kłódka na bramie, która pokazuje nasze miejsce w Bogorii. Bardzo współczuję Iwonce, Mai, Kubie i Filipowi, Pani Niuni, Elizie, Mateuszowi i Piotrusiowi, Bliskim i Sąsiadom.

Twój Tato, Pan Tadeusz i Dziadkowie, Bliscy i znajomi z naszej ulicy, Remek – powitali Cię w święto. Tylko nam pozostanie zrozumieć.

Adwent z Arkiem.

Tylko czas wyciąga się niemożliwie. Spoczywaj w Pokoju.

O tym, że czuwasz wiem.

Czujemy to wszyscy

#arekwójtowicz #arkadiuszwójtowicz