Język matczyny. Język ojczysty

Mowa jak trawa. Tak samo wieczna. Od początku pamięci. Szczebiotanie. Pierwsze dźwięki pochodzące od ludzi ważnych sercu. Sopran Mamy. Baryton Taty. Bas Dziadzi. Głosy rodziny. Radiowe. Telewizyjne.

Głosy z bajek na czarnych płytach, na kasetach. Pismo. Zapisy. Zeszyty w wąską linię. Szlaczki uzdalniające dłonie. Mozolne przenoszenie wyrazów. Podkładanie dłoni pod brodę aby podzielić je na sylaby. Wyrabianie się w linijkach. Przestrzeń nawykowa. Mozoł. Nareszcie zeszyt w szeroką linię i margines nabity cyrklem. Wymierzony fioletowym długopisem. Dłonie zaplamione od tuszu. Uczenie się wierszy na pamięć. Schola. Bogurodzica dzielona na oddechy nowiutką złotówką. Pragnienie słyszenia drugiego głosu zamiast prostego pierwszego. Nagrywane na Grundigu audycje i przepisywane piosenki poetyckie. Uczenie się ich. Występy. Śpiewanie z siostrą na placu. Echo aż do rzeki. Legenda.

Książki. Zaczytywanie się światem. Czysty trakt do biblioteki. Brak nasycenia. Kupowanie książek. Pisanie.

Listy. Z Tatą. Z DS Korab. Z podobnymi sobie. Tworzenie świata przez tworzenie historii. Moderacja listowa.

Nagrywanie spotkań, rozmów, występów. Wywiady. Radio. Publikacje wierszy. Konkursy. Występy. Łatwość deklamacji. Teatr. Słuchowiska.

Prywatne rozmowy z drogimi mi głosami. Audycje na wyłączność. Zapadają mi do dziś w serce razem z głosami. Ze sposobem budowania opowieści w zależności od zainteresowania słuchaczy. Wracam do niektórych aby posłuchać. Czuję się błogosławiona posiadaniem tylu bliskich słuchaczy i rozmówców. Zwracam uwagę na słowa, jakich używają w stosunku do mnie. Jak rozważnie starają się współgrać, jak nie ranić, jak motywować, jak zaczepiać wypowiedzią o pętelki wystające z poprzednich zdań. Dobra rozmowa jest jak tkanina równo dziergana szydełkiem. Pozostaje po sobie niedosyt. A jednak rozłączyć, pożegnać, odejść trzeba.

Dzień mowy ojczystej i post Taty przyniósł mi dzisiaj wiele rozmyślań. Dla kontrapunktu bolały mnie zęby, więc mocniej zwracałam uwagę na to, co mówię, piszę i czytam. Moja mowa ojczysta wiązana.

Wzrusza mnie jak żadna inna. Owszem, potrafi mnie zachwycić wdzięk francuskiego, śpiewność włoskiego, urok brytyjskiego, bezczelny szyk amerykańskiego, szybkość japońskiego, nagrzany bieg hiszpańskiego.

Ale polszczyzna mnie wzrusza. Jak spotkanie z Mirelą, niewidomą dziewczyną z Lasek, obdarzoną głosem jak anioł lub Anna German. Pokazałam jej pejzaż rzeźb. Wkładałyśmy palce do nosów. Gładziłyśmy głowy.

I zaśpiewała. Człowieczy los. I najbliższym emocjonalnie popłynęły łzy. Miłość do języka na poziomie uszu. Docierająca do serca.

5 uwag do wpisu “Język matczyny. Język ojczysty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s