Miłosz

Ręka Iwonki z wybraną sową z kolekcji Miłosza

Żegnam rok i dojrzałam symbolicznie do pożegnania Miłosza, którego odejście stało się dla mnie rekolekcjami adwentowymi i smakiem świąt. Wczoraj też minęło 30 lat odkąd odszedł w dramatycznych okolicznościach mój Chrzestny – Wujek Jurek. Poświęcę Mu w przyszłości monografię. Zrobię kwerendę serdeczną.

Z Miłoszem nie byliśmy aż tak bardzo blisko, jednak lekcja, jaką mi dał umierając rezonuje. Jego życie odbija się w mojej współczesności, wybory powodują do przemyśleń, a słowa wracają bumerangiem. I tak wsłuchanie się w czas obecny ze świadomością tej lekcji uzmysławia, że pozostają te słowa. Te zapisane. Że po moim odejściu poproszę, aby przyjaciele zabrali ze sobą moje korale, obrazki, szydełkowanie, książki i płyty. Te, które zechcą.

I pozostaje świadomość, że dla nas samych nasze relacje z każdym Bliskim, to kilka scen pisanych przez czułego narratora w naszym sercu. Po zakończeniu, nawet najbardziej pospiesznym, można sobie zadać pytanie czy zechce ktoś naprawdę posiedzieć przy mnie majaczącej i potrzymać za rękę, wypełnić moją ostatnią wolę? Złożyć ostatnią symboliczną żaglówkę z moich słów i zgodnie z wolą wsypać mnie odrobinę i delikatnie z dobrym słowem pchnąć na głęboką wodę w zachwycające piękno miasta, które się stało drugim domem, w którym przeżyło się miłość, gniew, ból i radość?

Pozostaje kochać i ufać, że tak będzie. Możemy się od wszystkiego odizolować, ale nie zapominamy uczucia, jakim napełniają nas bliscy w codzienności.

Napisałam w przesileniu poniższe słowa po śmierci. Tak długo mi zeszło z odnalezieniem w sobie siły do zakończenia.

Był charyzmatyczny. Kończył zdania dopowiadał pointy. Miał w sobie wdzięk wilka morskiego i jego mrukowatość.

I wolność górala. Odwagę TOPRowca. Ofiarowywał swoje książki, które kochał, gromadził i którymi się otaczał. Zbierał sowy. Wirtualne i prawdziwe. Pamiętał imiona.

Odbyliśmy kilka ważnych rozmów w życiu. W bibliotece, przy obrazach, przy gotowaniu zalewajki u mnie w domu, a ta na otwartej łące podczas Tatry Sport w tym roku na zawsze zostanie mi w pamięci. Wokoło gwar i radość konkurujących rodzin. Wspólnota pomimo deszczu. I my w środku. Temat o sprawach ostatecznych. O pojednaniu się z Bogiem, rodziną, bliskimi. I uścisk i pożegnanie. Ostatnie stojące.

Przed Świętem Dziękczynienia miałam okazję odwiedzić Go w Szpitalu Cook County w Chicago. Wyjechałam z pracy w jasny dzień. Było blisko. Podprowadził mnie do Miłosza doktor Waldemar. Iwona z Tatą już tam byli.

Udało się odrobinę pożartować. Popatrzeć w te przepaściste oczy. Potrzymać za rękę. Wyglądał jak Święty Mikołaj. I choć niecierpliwił się – przyjął modlitwę do Najświętszej Marii Gwiazdy Morza. Zostawiłam przy Nim część nas. I zapamiętam go takim. Skupionym. Gdy mniej bolało mówił o pływaniu. O Darze Pomorza, który był Jego Dalą.

Ostatnie spojrzenie. Źrenica. Radość

Ksiądz Andrzej przyniósł najważniejsze. Pojednanie.

Bogdan i Darek czuwali przy nim do końca. Jurek przyjechał z Polski i zabrał go do domu. Ania pomogła z tyloma sprawami, z mogiłą. Iwona, Kazik, Marek, Jacek, Piotrek, Kasia, tylu ludzi. I śpiew w kościele do dreszczy. I prawdziwe słowa, łzy, wzruszenie, ale i świadectwa i czas na żarty, nawet te rodem z Bytomia.

I symboliczne rozdanie kolekcji. Sowa jeździ ze mną samochodem. Maleńka siedzi w stroiku.

A słowa z ostatnich emaili trafiają prosto w punkt. Nic na siłę.

Idę w dryf nowego 2020.

Powinien być stabilny.

Zostanie ze mną tyle. Przede wszystkim modlitwa stworzona przez św. Urszulę. Miłosz też

Gwiazdo Morza, Panno Święta,

Ześlij jasne swe promienie

W duszę moją. Wniebowzięta,

K’ niebu serca zwróć pragnienie!

Gwiazdo Morza! Ucisz burze,

Duszą moją co miotają.

Gwiazdo cudna, tam, na górze,

Rozkaż wiatrom, niech ustają!

Gwiazdo Morza! Mgłę ciemności

Promień łaski niech rozproszy.

Niech ma dusza ku wieczności

Z wiarą, ufnie wzrok swój wznosi.

Gwiazdo Morza! O Maryja,

Niech me serce jak to morze

Tylko niebios toń odbija,

Gwiazd miganie, blaski zorzy.

Gwiazdo Morza! Głębie duszy

Niech promienie złocą słońca.

Niech Twe tchnienie je poruszy

Jak wiatr morze Twe, bez końca.

Gwiazdo Morza! Ku błękitom

Niechaj dusza ma się wzbija.

Ku miłości jasnym szczytom,

Ku mej Gwieździe, o Maryja!