Pani Terenia Mirabella

Pożegnaliśmy Ją wczoraj na Trójcowie. Była otuchą. Napełniała rozmówcę Swoim spokojem i przejmowała dobrem. Przyklękiwała obok do modlitwy. Podsyłała dobrych ludzi.

Dane nam było Ją spotkać w kaplicy Praire. Siedziała po ciemku chłonąc Boga. I dała sobie zrobić to zdjęcie. Jakże prawdziwe. Wszystkimi drogami zawiodła mnie dzisiaj do kościoła. Konfesjonał czekał. I spokój, jaki zapanował okazał się nieziemski. To cud. Mały krok. I jej oczy na moim zdjęciu, które wybrano, aby patrzyło na kościół. Refleksja jak z wczorajszych słuchanych rekolekcji. Nie wiemy, które zdjęcie i kiedy robione zawiera sumę nas. Czy moje już zostało zrobione?

I ludzie i znajomi i ptak krążący nad dachem.

A pożegnalne Ave Maria przede wszystkim. Aniołowie zawiedli Ją do Raju. Jestem przekonana. A orędownictwo czuję. Dziękuję za szansę rozmowy, bycia razem i odczuwania. Za pion.

Dzień po pogrzebie, komunii, wzruszeniu był całkiem inny. Przyniósł nowych ludzi, lżej było żyć. Decyzje łatwiejsze. Jasność.

Teraz pora wstać. I pójść wyprostowaną i pogodną. Bóg z Wami i ze mną