Graślawość a wspaniałe rekolekcje

Tak to bywa ostatnio, że potykam się i tracę równowagę. Muszę nauczyć się siebie. Mam nadzieję, że zakończyłam już zabiegi usuwania żylaków i nie będzię mi już dane przeżywać tych atrakcji. Ograniczenie ruchu zastanawia, ale i pobudza do innych rozwiązań.

Wzięliśmy udział we wspaniałych rekolekcjach dla małżeństw, wiele spraw stało na przeszkodzie, a jednak udało się. Słowa Jacka Pulikowskiego trafiły nam do słuchu. Serc, pamięci. Oby zmiany były trwałe. Zapamiętam naszą modlitwę przed Najświętszym Sakramentem, na którym skupione było całe światło reflektora z zarysem nas. Wokół świece, a wspaniałe śpiewy z Taize wypełniały kaplicę. A za nami modlący się o nas Kasia i Bogdan. Piękny dar. Modlitwy.

Późniejsze wydarzenia, moje potknięcie się na schodach i jak się okazało pęknięta kość śródręcza – nadają teraz przygotowaniom do świąt inny wymiar. Uczę chłopców pomocy sobie. Ta pomoc pomoże nam wszystkim.  A na jutrzejszych warsztatach podeprę się humorem. Potrzeba mi jedynie cierpliwości i pokory.