Zaśpiewać tęsknotę

   Piękne mieliśmy święta. Takie kojące, skupione, a później radosne. Gonia i Jędrek dokonali wszelkich starań, abyśmy poczuli się wspaniale. Zaśpiewałam moją tęsknotę za Polską. W takim znaczeniu, jakim jest słowo zagłuszyłam. Przyjaciele pomogli – dzisiaj ledwie mówię, ale tak zwykle ze mną bywa po ośmiogodzinnym śpiewaniu rozbitym na dwa dni. Czuję już w sercu, mojej prywatnej stajni, której nie obawia się mały Jezus (jak to pięknie zamknął w słowa ksiądz w kazaniu) – tęsknotę za gronem moich przyjaciół, których kocham. Gdybym mogła tylko mieć jeszcze przy sobie Bliskich – czułabym pełnię.

   Teraz chłonę atmosferę leniwości i spokoju, codziennego szczęścia. Chłopcy bawią się klockami, zgodni, kolędy grają, mąż czyta.

   Życzę sobie i Wam wielu chwil, podczas których odczuwać będziemy takie codzienne małe szczęście!

Życzenia, zupełnie jakby pisane stalówką

   W tym roku skorzystałam z daru żony dyrektora i wypisywałam część życzeń stalówką i brunatnym atramentem. Pisało się pięknie, a zanurzenia zaciemniały wstążkę liter.

   Nie zdołałam wysłać wszystkim, którym chciałam owych życzeń. Dlatego składam Wam Kochani życzenia właśnie tutaj. Dzięki zaproszeniu przyjaciół – Goni i Jędrka – odpoczniemy w te święta.

   Kochani, z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzymy Wam: bliskości Jezusa, wielu miłych, godnych zapamiętania chwil podczas świętowania oraz zdrowia, śpiewnych kolęd i wspaniałych chwil w trakcie witania Nowego 2012 Roku!

   Niech się nam wszystkim darzy!