Mon Mari-usz Jubile-usz, czyli mąż czterdziestolatkiem

Najważniejszy jest dobry plan, albo wiele planów, chętni do pomocy przyjaciele, dyskrecja i trzymanie buzi na kłódkę.  Miało być inaczej – najpierw w lokalu i hucznie, potem w domu licznie, a okazało się, że było u przyjaciół zaskoczeniowo.  I to dopiero było piękne.  Jubilat się wruszył, dotąd nie może wyjść z szoku.  A ja zapamiętam piękny widok naszych przyjaciół ustawionych jak do zdjęcia i oczekujących z pieśnią na ustach wejścia jubilata.  Gościnny dom Bożenki i Robusia grzmiał śmiechem, prześcigaliśmy się w zaskoczeniach – samych siebie.  Byłam Madzią, gdyż po części jestem Madzią.  Zostałam pouczona przez Kobietę Pracującą – Halinę o wadze wypiekania w pożyciu małżeńskim.  Kobieta Pracująca – Ania pięknie nam zorganizowała przestrzeń.  Maliniak – Andrzej przybiegł z wieściami, a moje koleżanki z laboratorium – Viola, Aga i Monika zmierzyły inżynierowi poziom testosteronu – 200% normy.  Hala odczytała napisaną przez siebie wierszowaną laudację.  Była prezentacja, ofiarowany wór pieniędzy, tańce, śpiewy i rozmowy.  Dawno nie było tak fajnie. Jak powiadają moi Rodzice: Błogo, jak się ma kogo. 

Chciałabym kiedyś być taka jak Bożenka!  Bardzo wszystkim dziękuję! Bożence i Robertowi za wspaniałą organizację, użyczenie domu z ogrodem i zdolności teatralne.  Goni – za barek; Cioci Danusi i Pani Maryni za genialne frykasy; Ali, za dostawę jedzenia; Ani za dostawę takąż; wszystkim za kostiumy, podwożenie, pożyczanie, przygotowanie! 

Bardzo było warto.  Na samą myśl się uśmiecham!  Świętowaliśmy zmiennie cały tydzień, włącznie z piknikiem parafialnym, na którym wygraliśmy na loterii rok polskiej telewizji.  Moje urodziny także minęły mile.  Wracam do korzeni, mam nareszcie swój dawny aparat w nowej skórze, odmłodniałam.  Po domu chodzi kotka, Celestyna, z wizytą pracowniczą.  Daje mi złudzenie Bogorii, ale alergie się budzą. 

Powinnam butelkować ten nastrój!

Rubinowi Czterdziestolatkowie

   Moim Kochanym Rodzicom stuknęło czterdzieści już lat, rodzince stuknęło czterdzieści już lat!  Taka melodia chodzi mi bezustannie po głowie od jakiegoś czasu.  Bardzo chciałabym przy Nich być, a tu nasz stół, rozpięty przez ocean, połączy symbolicznie komputer. 
   Są wspaniałym małżeństwem, Ich Miłość jest godna naśladowania – cierpliwa, współweseląca się z prawdą, łaskawa.  Pomagają Sobie na każdym kroku i ciężko Obydwoje pracują nad Sobą nawzajem.  Nawet podpisują się jako CzElunia.

   Życzę Rodzicom marzeń, wspaniałych zdarzeń, odpoczynku i zdrowia, muzyki i śpiewu, kwiatów, zachwytów, kolorów oraz pasjonujących podróży!