Finaly

   Ile to zachodu, ile lekow, gryzienia paznokci i wyrzeczen, zlorzeczen sobie. I nadchodzi nieublagany dzien, jak pneumatyczny mlot czekajacy na wlaczenie.  To sciskanie w gardle.  I redukcja dnia do minimum. Najwazniejsze: wyslac chlopcow do szkoly, jest chwila – i do ksiazek.  A tam meandry komputerow i strach, ze nie podolam i nie znajde odpowiedzi.  No i walka z leniem, ktory tkwi we mnie i nie chce sie zmusic.  Bardzo pomogly mi krotkie, Trojcowskie rekolekcje – nie jestem sama, to nie walka ‚ja i reszta swiata’. Podazam droga, ktora mnie prowadzi Swiatlo Stajenkowe.  Gdy mam czas na modlitwe, w glowie uklada sie samo, jest latwiej.

   Siedze na uniwersytecie w klasie – przyjazny profesor sprawdza moje kody, a ja slucham tego szumu przed ocena.  Ucieklam wiec w post.  Moja nowa strona jest prosta. http://mmkot.com/753/index.html Nadal zadziwia mnie, ile potrafilam sama zrobic. Jak te wszystkie cyferki zamieniaja sie w obrazy.  Informatykiem nie bede, ale ich doceniam. Odzielenilam sie z tej dziedziny, ale nadal pozostaje w niedojrzalych zolciach.

   Nie zadam ani sobie, ani mojej rodzinie ponownej tortury i nie bede tego kontynuowac.  Zakoncze tym semestrem, to najtrudniejsza z siedmiu klas, jakie juz mam na koncie.

   Za tydzien swieta.  Kartki zaczynaja naplywac, a ja nie wypisalam ani jednej.  Udalo mi sie wyslac jedynie male paczki do naszych domow rodzinnych.  Bede dzwonila, naduzyje Skype’a.  Mam w planach sprzatanie i wypieki.  Miesa tez czekaja.  Przede wszystkim pobawie sie z chlopakami.  Pobede.

   Wszystkiego dobrego drodzy Obecni, Bliscy.   

Zycze Wam zdrowia duchowego. 

Wybaczcie brak ogonkow.