Cisza, az szumi

   Znow odnalazlam chwile ciszy na uczelni.  Sprawdzili mi prace domowa, wytkneli bledy, poprawili, dali terminarz.  Siedze w pustej sali z 25 gigantycznymi ekranami jabluszek – tylko moj pracuje.  Cisza, az dudni.  Budynek mruczy.  Wszyscy kaszla.  Lato pozegnalo sie pieknie, a dzisiaj jesien przywitala letnio.  Pozbieram melise.  Bede pila.  Dzisiaj wytrzymalam bez kawy, bylam spokojniejsza.  Profiluje mysli jak html.  Staram sie skupic na tym, co wazne i najwazniejsze.  Odsunac lokciem niepotrzebne. 

   A tu w pracy wczoraj zadzwonil bard z Gdanska.  I bardzo chce byc zaproszony na koncert.  Rozmowa byla mieszanina pretensji i zachety.  A ja to nie mam sily, a na pewno nie mam czasu. Juz nawet nie pytam, kiedy nastapi czas dla mnie? 

Skokami naprzod marsz

   Ciezka praca sie odrobine oplaca.  Bylam blisko zalamania, nic nie rozumialam z kodow.  Potrzebowalam spokoju laboratorium, zmiany miejsca i zyczliwosci kolegow z kursu, wielkiego ekranu jabluszka.  Powoli widze male swiatelko w tunelu.  Pisze z uczelni, a czcionek polskich tu nie ma.  Moze to i dobrze, ze nie chcialam wycofac sie z kursu?  Stracilabym wiele czasu i pieniedzy.  Maz zalatwil mi ksiazke o stronach internetowych po polsku.  Bedzie jakos, mam nadzieje.
   Zmeczenie powoli bierze gore.  Mam nadzieje, ze Marzenka szczesliwie leci do Buffalo.  Zobaczymy sie na Facebooku.

Goście mnodzy i boje z mózgownicą

   Wakacje były wyśmienite.  Poświęcone na przeżywanie przyjaźni w najbliższym otoczeniu Chicago.  Miłe.  Lato mnie uśpiło.  Myślowo.  A tu przychodzą do pracy mili goście – postaci znane z historii Biblioteki i nie tylko.  I mamy podobne problemy, choć oddzielone dwiema dekadami.  Czegoś się od Nich uczę.  I od Marzenki też.  Prostoty odczuwania.  Oszczędności w słowach, porozumienia rodzinnego. 

   Codzienne małe gesty.  Pomoc Swoim, pożegnanie serdeczne Pani O. Rozmowa istotna z Panią Sabiną, która maleje w oczach tak, jak rośnie rondo jej kapelusza. 

   Wypadki – wpadki Tomaszkowe, początek szkoły – i mojej, i chłopców.  Wiele tłumaczeń zarobkowych i darmowych.  Nawarstwia się znów moje zmęczenie, głowa nie chłonie html, a ciało całe się przed nim broni.  Zarywam noce.  Jedynie czas spaceru z Tuniem przed szkołą kusi leniwością.  Że nie wspomnę o tym miejscu.  Trzymajcie kciuki.