Nowe idzie

   Nie nadrobię, nie mam szansy. Święta przeszły bardzo miło i inaczej. Dojrzałam do spokoju. Mariusz mnie doszklarniował do niego raczej, ale niech będzie, jak chce. Zaliczyłam pierwszy semestr lepiej niż przewidywałam, napawiło mnie to dumą i poczuciem zadowolenia. Zaniedbałam kartki, a Bliscy z nimi pospieszyli licznie i wejście na schody oblepione jest ich szlakiem serdecznym. Powolotku nadrobię. Planuję sobie każdy dzień jak pierwszy dzień nowego roku – tak, żeby na cały rok zaplanować, aby na wszystko wystarczyło czasu. I na Bliskich i na kościół i na pracę i na siebie. No i będzie mi jak w niebie. Bliscy blisko. Dalecy daleko. Muzyka dzwoniącą sączy się rzeką.

   A Tomek znalazł w sobie słowa. Zabawa od nowa!