Koniec wakacji i pierwsze koty za płoty

   Ostatnie dni jak zwykle brzemienne przeładowaniem. Pani Helenka wyjechała do Polski na kurację, a w przeddzień odjazdu dowiedziała się, że jej piętnastoletnia wnuczka ma raka kości lewej łydki. Wszyscy zmartwieliśmy i wspieramy Ich rodzinę modlitwą. Jeżeli możecie, to się przyłączcie, wiem, że razem działamy bardzo skutecznie. 

   Mama Pani Halinki odeszła 5 września, niech spoczywa w spokoju. Mam nadzieję, że pani Halinka odzyska pokój ducha.

   Smakowałam ostatnie dni lata podczas długiego weekendu. Przebywaliśmy wiele z Konikami, pojeździliśmy na rowerach, udał nam się wypad na plażę i do naszej gwiazdy – Grażynki. W jej domu ogarnęło nas wakacyjne rozleniwienie, zachwyciły akcenty błękitu, plaża pożegnała z nami nasze letnie miesiące. Ten ostatni długi weekend spięłyśmy z Olivką dwiema łódeczkami. Popłynęły…

   Tunio dzielnie jeździ do zerówki. Jako studentka przeżywam katusze niepewności. Profesorki są przemiłe i bardzo wymagające, a ja jestem wśród nielicznych obcokrajowców – w znaczeniu, że nie tutaj byłam urodzona i angielski nie jest dla mnie pierwszym językiem. Możliwości komputerowe mnie onieśmielają i zadziwiają mnogością, teksty do przeczytania powodują poczucie, że mózg mi się absolutnie prostuje. Przypomniała mi się owa uniwersytecka niepewność i strach. Czuję się bardzo zmęczona. A to dopieron początek. 

   W bibliotece mam nowych stażystów – studentów. Jest kim dowodzić, pracy ubywa. Znów nadszedł czas wyprawy do Pani Lidii, która mieszka na 56. piętrze sławnych „kukurydz”. Już trzeci raz dane mi było zobaczyć ów piękny widok – pobyt na balkonie, tak prywatnym, z całym śródmieściem u stóp – oszałamia. Tak, jak Tunio, też chciałabym pomieszkiwać czasami w takim mieszkaniu. Tylko Tunio wzoruje się na Curious George’u, a ja – na oddanych przyjaciołach biblioteki…