Po staremu

   Łzawe pożegnania mam już za sobą. Jeszcze chłopcy czepiają się kolan. Mam sprostać w samotności i wewnętrznej prawdzie mierze czworga opiekunów. Odnaleźć swój rytm dnia, nie pozwolić nawet najmilszym przerywaczom wymuszać na mnie coś, co jest nieporządane. Dzień czterogodzinnego egzaminu nadciąga. Wiosna kipi, wszyscy kupują doniczki, a ja robię krok w tył. Przesadzam to, co mam i tak jakoś niechętnie. Widzę obok siebie tyle miejsc niedopracowanych, terenów nie dotkniętych, zaniedbanych. I obok siebie i w sobie. W imię czego? Podejmowania przypadkowych gości, którzy szukają realizacji swoich, nie moich celów? Najfajniej mi było w niedzielę słuchać moich mp3 na komórce podczas przebierania kamieni przy basenie. Odgarniałam gałązki, stare liście. Terapeutyczna zabawa w Kopciuszka, a jakie pyszne myślenice?! Zaczyna mnie męczyć podejmowanie gości. Godziny przygotowań niosą godziny sprzątania. I nie ma w tym tak naprawdę czasu na siebie. A z drugiej strony tęsknię za ludźmi i jak się nie postaram, to nie uda się z nimi spotkać. Chciałabym spotkań mimochodem, wartościowych, a nie wytartego szablonu radosnego zadziwiania.

   Po całym dniu, a właściwie kilku, starania o gości, którzy ofiarowali nam Msze wieczyste na Jasnej Górze, Świętą Barbarę wyciosaną w węglu i czerwone korale – zapamiętałam sobie podróż po odwiezieniu ich do hotelu i połacie białych pąków tulipanów wystających zza ażurowego płotka, ulokowanych za zabytkową wieżyczką ciśnień i głośne słuchanie Anuny. I klarowne niebo. Moje wizje.

   A dzisiaj po zmęczeniu całodniowym, przebieraniu chłopców, sadzeniu, usiłowaniu pracy i innych wypadkach losowych – Ala dowiozła wypieki, posłuchała jak wprawny psychoterapeuta. Herbata z melisy zadziałała. Tomek usnął sam, wykończony, a Tunio po kąpieli pospał przed spaniem na wersalce. Katalogowałam w ciszy, Mariusz z nowym znajomym uczesniczył w meczu hokejowym – miał czas na męskie bery i bojki. A teraz zebrała mnie ochota popisać, dla równowagi psychicznej. Uładzenia wewnętrznej przestrzeni. I choć nie opisałam zbyt wiele – sama czynność podziałała.