Lutowe rocznice

   Już tyle lat temu odszedł Dziadziuś Baran. Mija od 1991 roku już 16 lat. Mariusz Go nigdy nie poznał. Poznaliśmy się w 3 tygodnie po pogrzebie. Ciekawe, że mówiłyśmy z Anią o Nim: Dziadzio lub Dziadek, a o ojcu Tatula – Dziadek Zimek. Dopiero później, po śmierci Dziadzi, okazało się, że mamy problem z imieniem – bo w rzeczywistości był Tomaszem, a całe życie funkcjonował jako Józef. Zawsze specjalnym szacunkiem otaczałam opowiadanie Prusa Tomasz Baran i… nie chciałam go nigdy przeczytać, aby nie zmienić moich wspomnień.  

   Mam ich wiele, jak migawek. Rocznica śmierci, jak uzmysłowiła mi dzisiaj Mamuna, była wczoraj. Wczoraj też myślałam o Nim intensywnie, mówiłam o Nim w pracy z Libby, która przygotowuje wystawę o emigrantach i rzeczach, jakie przywożą ze sobą do tego kraju. Dawałam jej za przykład podkowę i pokazywałam pewne stare zdjęcie, czyli był ze mną.   Jest ze mną raczej, jak wszyscy kochani, którzy odeszli. Jedno z pierwszych moich wspomnień to widok kaflowej kuchni z poziomu jego kolan. Zabawne to, gdyż pamiętam, jak z nami zostawał w domu, często byłyśmy chore – i to oglądanie kuchni związane było z posiadówką na nocniku. Pomagał mi z papierem toaletowym. Nie wybiera się wspomnień, szczególnie pierwszych, a to jest nawet zabawne. Czytywał z upodobaniem Trylogię oprawną w płótno (mam to samo wydanie), Strzemieńczyka Kraszewskiego od Beaty, wszelakie książki historyczne. Pewnie po Nim mam ten sam nałóg (ale inny wybieram typ literatury), Ania i Ciocia Ania także. Mam dotąd słabość do ludzi, którzy nie mogą się obejść bez książki – obcuję z nimi w bibliotece, zawsze ich można odróżnić od tych, którzy tylko czytują. Dziadzio chodził z laseczką zakończoną opakowaniem po salbutamolu. Miał kilka bardziej rasowych laseczek, ale żadna Mu nie pasowała aż tak. Miał swoje zdanie na każdy temat. Nie był łatwy w obsłudze. Z biegiem czasu wydaje się tym bardziej anegdotyczny, ale inaczej niż Dziadzio Zimek, łagodniej. Miał swój ulubiony kubek do herbaty, która była tak naprawdę ukropem esencji z cukrem. Czytywał nam bajki, często nad nimi zasypiając. Oglądał telewizję z dłonią za uchem, aby lepiej słyszeć i uchylonymi ustami – pamiętam jego cień odbijający się na żółtym piecu. Trochę szorstko nas kochał. Dopiero po Jego śmierci zrozumiałyśmy jak bardzo wrósł w nasze dzieciństwo, ile dla nas znaczył. Pamiętam, jak szukał mojego zgubionego niebieskiego kolczyka pomiędzy ulęgałkami leżącymi u stóp stuletniej gruszy na podwórku. Znalazł. Wygrzewał się z Anulką, Hajduczkiem na kozetce. Pamiętam jego dłonie – kostki zmęczone kowalstwem, twarde paznokcie, które obcinałam kiedyś. Pamiętam, jak świszczało Mu w płucach. Często zdarzało mi się, że ktoś podobnym oddechem przypominał mi o Nim. Wiele jeszcze mam tych wspomnień, a jeżeli te słowa czyta ktoś, kto Go znał, niech dopisze swoje.  Poczytam z radością.

   Kolejną rocznicą są urodziny mojej siostry ciotecznej – Beatki. Odnalazłyśmy się jako dorosłe kobiety. I choć jestem dopiero mamą z krótkim stażem, a Ona Babcią z dłuższym, jest mi szczególnie bliska. Wszystkiego dobrego Beatko! Zdrowia, powodzenia w nowej pracy, częstych kontaktów z rodziną, szczególnie  z Kubkiem. Mam nadzieję, że spotkamy się wkrótce na żywo i pogadamy do syta. Wypytam Cię o Twoje wspomnienia naszych wspólnych Dziadków, znałaś ich lepiej.

   Najbardziej niecodzienną jest rocznica ślubu Cioci Ani i wujka Józeczka! Pięćdziesiąta!  Pobrali się chyba jako dzieci w przedszkolu, gdyż nie widać po Nich lat! Będzie msza w kościółku w Bogorii i przyjęcie w szkole. Będą wszyscy oprócz nas! Mam nadzieję, że Ania z Piotrkiem, Ania i Marzenka oraz Piotrek zrobią jakieś zdjęcia lub filmiki i się ze mną podzielą! Chciałabym tam być! Wszystkiego dobrego Kochani, niech miłości Wam nie brakuje, jak dotąd! Trwajcie nam na wzór! 

13 uwag do wpisu “Lutowe rocznice

  1. Tych rocznic było znacznie więcej Kochanie. Rodzice Moi nie mowili o tym, ale wczoraj dowiedziałam się , że 9 lutego 1936 roku wzięli ślub. Mróz był wielki -40stopni. Tradycją weselną było,aby Pan Młody z orkiestrą i goścmi przyszedł pod dom Panny Młodej. Odcinek drogi był dość duży bo jak wiesz domem rodzinnym był dom na Piachach (obecnie na tej działce mieszka syn najmłodszego brata mojej Mamy Jurek Kosowicz z Rodziną). Trąby zamarzały i ustniki przymarzały do warg orkiestrantów. Wspomnienia te przybliżyła mi wczoraj najstarsza siostrzenica mojego Ojca, a córka Babci Stasi – Zosia Z. Z niedowierzaniem wysłuchałam tych wspomnień, jednakże warto o tym wiedzieć.Dla potomnych dodam, że rocznice w naszej rodzinie -jak chyba wszedzie, nakładają się. Dziadzio Józek-Tomasz zmarł prawie w przeddzień rocznicy ślubu C.Hani &W. Józkiem.Natomiast pogrzeb mojej Mamy odbył się 5-go czerwca – tak jak dzień naszego ślubu. Wiele rozmyślań nasuwają te kolejne rocznice.Byliśmy zespoleni w modlitwie 15 lutego, kiedy odbywała sie msza święta za Rodziców.W piątek w czasie rozmowy z Tobą odwiedziła nas Beata z Bogdanem i mieliśmy okazję złożyć Jej najgorętsze życzenia urodzinowe. Wszyscy byli przejęci zbliżającymi się obchodami Złotego Jubileuszu jej Rodzicow -stąd rozmowy zmierzały właśnie w tym kierunku. Wypadło pięknie ! Koścół, w którym został przed laty zawarty związek małżeński wypiękniał a Cudowny Obraz Matki Boskiej Bogoryjskiej Pocieszenia czaruje jak dawniej dodajac sił i pociechy kazdemu, kto u jego stóp szuka pocieszenia własnie. Ta cudowna moc sprawia, że wraca się zawsze do Cudownego Jej Oblicza i można wpatrywać się weń nieustannie czujac wzrok Maryi na sobie.Tak też przed ołtarzem w sobotę 17.02 2007 roku Złoci Jubilaci odnowili swoje ślubowanie w obecnośći swoich dzieci, wnuków i prawnuka stanowiących dość liczna już gromadkę. Uświetnili uroczystość księża nasi i pamiętający o jubilatach w modlitwie ks.Wacław T. Tyle wzruszeń ,że aż ściskało za krtań.Piękny jubileusz ! Przeżyliśmy normalne wesele. Zyczenia, toasty i biesiadowanie. Andrzej wygłosił dluzsze przemówienie, używając ciepłych słów o Rodzicach i o domu jaki stworzyli, a do którego chce im sie wracać po wsparcie, którego nieustannie potrzebują .Jego syn a wnuk jubilatów Krzysiu i prawnuk Kuba wygłosili bardzo akuratne okolicznościowe wierszyki. Część oficjalną ukoronowal bukiet z 50 czerwonych róż,obraz ich drzewa genealogicznego i uściski od najbliższych .Wreszcie przyszła pora na regularne przyjecie weselne z tancami do muzyki zaproponowanej przez wnuka Piotrka R. W przerwach śpiewaliśmy do znanych melodii panageryki spisane przez Iwonę- córkę brata bliżniaka Władka. Ta część uroczystości szczególnie podobała się wszystkim pokoleniom biesiadników.Nic dziwnego,że wszyscy brali udzial w śpiewach – nawet ksieża i kucharki.Miło spędziliśmy czas. Jutro rocznica ślubu Wnuczki Magdy. Niechaj wszyscy dostojni małżonkowie w naszej Rodzinie kochają się i mają wszystko czego pragną ! Niech więzy rodzinne umacniają się. Może zapoczątkujesz Małgosiu spisywanie sagi rodzinnej – na użytek obecnych i przyszłych pokoleń???

    Polubienie

    • Mamuniu, chyba już wszyscy to uczyniliśmy – zaczęliśmy spisywać i publikować od razu sagę… czytaną, jak widać. Bardzo podoba mi się to nagromadzenie rocznic, prawdziwe cykle, kręgi życia. A ta historia z trąbami przymarzającymi do ust jest też niesamowita. Dzięki za podzielenie się nią.Proszę o regularne przypominki!

      Polubienie

  2. Fajna fota.Zapraszam nawww.ajantar.blog.onet.plwww.mimicarey.blog.onet.plwww.indiaarie.blog.onet.plwww.waldemarmilewicz.blog.onet.plwww.zdjeciapatrycji.blog.onet.plNIE POŻAŁUJESZ

    Polubienie

  3. Bardzo prywatny to wpis i jakże ciepły, bardzo Twój. Dajesz Czytelnikom możliwość wejścia w ten swój świat, w przeszłość, we wspomnienia, Twoje wspomnienia. Uchylonych drzwi nikt nie zdoła już zatrzasnąć, więc sączy się światło z wnętrza, wyskakuje na zewnątrz, a z nim dźwięki wspomnień. Czasem ktoś wtargnie niespodziewanie do środka, narobi bałaganu i ucieknie ale zawsze to ciepło, Twoje ciepło pozostanie nie zmienione… Każdy ma swoją historię, swoje prywatne słowa do wypowiedzenia. Życie staje się bardziej interesujące gdy jasnym jest jak często wspomnienia mogą być do siebie podobne.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Czytam, czytam i w pewniej chwili dostrzegam, że pewne fakty związane z lutowym świętowaniem naszych rocznic zostały nieco zmienione. Dopiero wtedy spojrzałem na datę. Ten tekst pochodzi sprzed 10 lat – pomyślałem. Złote gody obchodziliśmy 10 lat temu, a w tym roku przypadały okrąglutkie, bo 60 – te, a więc diamentowe gody, z których właśnie wróciliśmy ze sporym zapasem wrażeń, no i znaczną ilością zdjęć, które Ci wysyłam.
    Obchody coraz piękniejszej rocznicy przebiegały podobnie, bo Msza święta w intencji Jubilatów odbyła się, lecz w pięknej kaplicy zakładu opiekuńczego, w którym od roku przebywa ciocia Ania. Przyjęcie „weselne” zorganizowano dzięki uprzejmości Sióstr Felicjanek prowadzących ten dom w świetlicy terapii zajęciowej. Były życzenia, kwiaty piękny tort, opowieści z życia i powszechnie wyrażany i okazywany podziw dla wyjątkowej rodziny Jubilatki, jakiej w historii tego domu jeszcze nie odnotowano. Ciocia jest tam odwiedzana codziennie przez członków rodziny, którzy stworzyli harmonogram dyżurów zapewniając chorej po kilka godzin dziennego kontaktu towarzyskiego i pielęgnacyjnego realizowanego przez męża, dzieci, wnuków, a nawet prawnuków.
    Byliśmy dumni z nich wszystkich jak i z naszej przynależności do tej grupy.
    Twoja laurka ze zdjęciami Jubilatów też była obecna i oglądana na ekranach aparatów telefonicznych Beaty, Magdy i Andrzeja.
    Oby ich wszystkich Bóg miał w swej opiece

    Polubienie

  5. Pingback: Nagraj swojego dziadka … – Tatulowe opowieści

  6. Dziękuję za przypomnienie tych wspomnień. Miałem o czym pomyśleć, a nawet dałem się zainspirować. Napisałem nową notkę https://tatulowe.wordpress.com/ „Nagraj swojego dziadka”, którą zakończyłem następującymi słowami:

    ” Powracając do mojej opowieści chcę powiedzieć, że upływający czas nie uwolnił nas od wspomnień. Dzisiaj Byliśmy na Mszy świętej odprawionej w intencji dziadków Małgosi, a naszych rodziców i teściów. Ponieważ świętowaliśmy jednocześnie „Popielec”, to wezwanie płynące od ołtarza podziałało na nas z podwójną siłą. Słowa Memento mori – Pamiętaj, że umrzesz zna każdy z nas…
    Dla złagodzenia przygnębiającego wrażenia warto sobie przypomnieć również inne słowa:
    „Non omnis moriar” – nie wszystek umrę – pochodzące z pieśni Horacego „Exegi monumentum” (wybudowałem pomnik). Jest to związane z motywem pomnika literackiego, który zakłada zachowanie pamięci o autorze po jego śmierci przez jego dzieła. Oznacza to, że pomimo śmierci danego człowieka nie zostanie on zapomniany. Pamięć będzie przekazywana kolejnym pokoleniom przez jego utwory… Lub (dodajmy) przez utwory jemu współczesnych, którzy zechcieli uwiecznić go w spisanych i udokumentowanych innymi pamiątkami świadectwach…
    Zapraszam do lektury całości tekstu

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s